Spacerownik po Przemyskim Pogórzu to propozycja wycieczek dla każdego – bez względu na to, czy wolisz wędrować samotnie pieszo, podróżować z przyjaciółmi, komunikacją miejską, czy ruszyć w trasę samochodem z rodziną. Moje trasy są różnorodne – od krótkich spacerów idealnych dla rodzin z dziećmi czy właścicieli czworonogów, po dłuższe, bardziej wymagające wyprawy, które docenią ci, którzy cenią całodzienne wędrówki.
Przemyskie Pogórze to wyjątkowy obszar na południowo-wschodnim krańcu Polski – pełen malowniczych wzgórz, urokliwych dolin i zabytków, które kryją fascynujące historie. To miejsce, gdzie krajobraz gór stopniowo przechodzi w niziny, tworząc unikalne połączenie natury i kultury.
Każda z proponowanych tras pozwala inaczej spojrzeć na to wyjątkowe pogórze – niezależnie od tego, czy szukasz przygody, odpoczynku wśród natury czy ciekawostek historycznych. Trasy z większą ilością zdjęć i filmów publikuje również, na facebooku i instagramie.
Wyrusz ze mną i odkryj Przemyskie Pogórze na swój sposób!
Przemyśl i okolice
Przemyśl i okolice
Przemyśl i okolice
Przemyśl i okolice
Przemyśl i okolice
Przemyśl
Przemyśl i okolice
Podkarpacie
Przemyśl i okolice
Twierdza Przemyśl
„Witajcie w Krasiczynie – Perle Renesansu”
Witam serdecznie na naszej dzisiejszej wycieczce! Przed nami miejsce, które urzeka nie tylko swoją architekturą, ale historią pełną legend i niezwykłych postaci.
Proszę spojrzeć – oto Zamek w Krasiczynie, jedna z najpiękniejszych rezydencji renesansowo-manierystycznych w Polsce. Zamek w Krasiczynie wpisany jest na listę Pomników Historii.
Zamek powstał pod koniec XVI wieku z inicjatywy Stanisława Krasickiego – stąd też nazwa miejscowości. Z zewnątrz przypomina fortecę, ale w środku kryje się prawdziwy pałac. Cztery wieże – Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka – symbolizują hierarchię ówczesnego świata. Każda z nich miała znaczenie ideowe, a ich ozdobne attyki, sgraffita i portale do dziś robią wrażenie.
Legenda głosi, że w jednej z wież do dziś można usłyszeć westchnienia księżniczki, którą wydano za mąż wbrew jej woli. Zakochana w młodym szlachcicu z Przemyśla, zamknięta została w zamku, a jej historia przetrwała w lokalnych opowieściach jako „Duch białej damy”.
Jeśli spojrzycie w stronę parku, zauważycie majestatyczne, ponad stuletnie drzewa. Spotkamy tu miłorząb dwuklapowy – drzewo miłości, perukowiec podolski, żywotnik, korkowiec oraz lipy i dęby sadzone dla uczczenia narodzin dzieci. Park krajobrazowy w stylu angielskim kryje wiele zakątków idealnych do spacerów – nie brakuje tu romantycznych alejek, a nawet tajemniczego stawu.
Ale Krasiczyn to nie tylko historia. Dziś odbywają się tu koncerty, wystawy, a także śluby i przyjęcia. Można też przenocować w dawnych zamkowych komnatach, jeśli ktoś chciałby się poczuć jak arystokrata.
Niedaleko zamku, nad Sanem, prowadzi „Ścieżka do Ralla” – mało wymagająca ścieżka przyrodnicza (ok. 5 km, ok. 3 godziny), złożona z 10 przystanków tematycznych. Prowadzi malowniczą trasą przez las, w trakcie której widzimy dolinę Sanu, przykłady fliszu karpackiego i występujących tu roślin. Mijamy pomnik konia księcia Sapiehy – Ralla, obserwujemy ptactwo i umocnienia Linii Mołotowa.
Wycieczka do Krasiczyna to wspaniały pomysł na spacer z dziećmi (obok parku jest plac zabaw), rodziną (czynna kawiarnia i restauracja) albo z psem – dużo ścieżek i zieleni, brak zakazu wejścia z czworonogiem.
Witajcie w Dolinie Hołubli!
Zapraszam Was na wyjątkową wędrówkę po ścieżce edukacyjno-przyrodniczej, która ukryta jest w sercu nadleśnictwa Krasiczyn, w malowniczej dolinie potoku Hołubla. To miejsce, w którym natura spotyka się z edukacją, a każda chwila spędzona na szlaku pozwala lepiej zrozumieć leśny świat.
Naszą przygodę rozpoczniemy w „zielonej klasie” – specjalnie przygotowanym miejscu z drewnianymi wiatami, ławostołami, miejscem na ognisko i grillem. To tutaj można nie tylko odpocząć i zjeść coś pysznego, ale także dowiedzieć się ciekawych rzeczy dzięki kolorowym i przystępnie przygotowanym tablicom edukacyjnym. Choć stworzone z myślą o najmłodszych, przyciągają uwagę również dorosłych. To miejsce idealne zarówno dla zorganizowanych grup szkolnych, jak i dla indywidualnych turystów szukających spokojnego zakątka wśród zieleni.
Wyruszając na trasę, zobaczycie, że ścieżka prowadzi przez teren Rezerwatu Przyrody „Przełom Hołubli”. Przebiega w formie pętli o długości około 6 kilometrów i oferuje nie tylko kontakt z przyrodą, ale także wygodne miejsca odpoczynku – zadaszone wiaty, stoły, ławki, stojaki na rowery i kosze na śmieci. Przy każdym przystanku czekają na Was także tablice informacyjne, które opowiadają o miejscowej florze, faunie i historii tego regionu. Trasa jest typowo leśna, podgórska, więc warto zadbać o odpowiednie obuwie i ubiór dostosowany do pogody.
Dla tych, którzy wolą krótszy spacer, przewidziano też alternatywę – można przejść tylko fragmentem ścieżki, wybierając łatwiejszy wariant drogą leśną „tam i z powrotem”, o łącznej długości około 4 kilometrów.
A jak tu dotrzeć? To proste! Z Przemyśla kierujemy się drogą wojewódzką nr 884 w stronę Dubiecka. Za miejscowością Wapowce skręcamy w prawo, w dół – kierunkowskaz z nazwą ścieżki wskaże Wam drogę. Czekają tu na Was nie tylko piękne widoki i cisza lasu, ale też przygoda, nauka i wypoczynek w zgodzie z naturą. Do zobaczenia na szlaku!
„Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się na malowniczych wzgórzach Podkarpacia, nie przegap Bolestraszyc – miejsca, gdzie historia splata się z przyrodą, a sztuka mówi szeptem drzew...”
Witajcie, drodzy podróżnicy! Dziś zabieram Was do Bolestraszyc — niech nie zwiedzie Was nazwa, nic tam nie straszy! To urokliwa wioska nieopodal Przemyśla, której największym skarbem jest Arboretum — jedno z najpiękniejszych ogrodów botanicznych w Polsce. To tutaj natura od lat współistnieje z dziedzictwem kulturowym, tworząc wyjątkowe miejsce do wypoczynku, refleksji i edukacji.
Główną postacią, z którą Bolestraszyce są nierozerwalnie związane, jest Piotr Michałowski — wybitny malarz romantyczny, patriota i żołnierz Powstania Listopadowego. W dworku, który dziś jest częścią Arboretum, artysta spędził swoje młode lata. To właśnie tu chłonął piękno przyrody i uczył się wrażliwości, którą później przelewał na płótno. Jego duch nadal zdaje się unosić nad tym miejscem — w delikatnym szumie liści, w barwach kwiatów i w spokojnych alejkach prowadzących przez kolekcje roślin z całego świata.
Obecnie możemy podziwiać wystawę malarską z dziełami Piotra i jego córki Celiny, która jest również autorką jego biografii, wydanej pod pseudonimem. Postać jego córki jest również bardzo ciekawa — malarka, zakonnica, która tworzyła także w zakonie. Wincenty Pol pisał o niej „genialne diablę”.
Sercem Bolestraszyc jest Arboretum, założone na początku XX wieku, a dziś będące oazą dla ponad 4000 gatunków roślin. Znajdziecie tu zarówno gatunki rodzime, jak i egzotyczne, a także rzadkie i chronione – od magnolii, przez lilaki, po imponujące dęby i kolekcje roślin wodnych. To raj dla miłośników przyrody, fotografów, a także dzieci, które mogą tu poznawać świat poprzez zabawę – jest tu Muzeum przyrodnicze, są pawie i konie oraz plac zabaw.
Został tu również stworzony ogród z elementami sensorycznymi, przystosowany dla osób niepełnosprawnych.
Nieco dalej, w cieniu zielonych wzgórz, znajduje się Fort San Rideau – część Twierdzy Przemyśl, jednej z największych twierdz Europy. Fort ten, choć mniej znany niż inne jego części, skrywa fascynujące historie z czasów I wojny światowej. Jego ruiny są nie tylko świadectwem dawnych konfliktów, ale też dzikim zakątkiem, gdzie natura powoli odzyskuje przestrzeń, a historia mówi przez mur – cicho, lecz stanowczo.
Bolestraszyce to miejsce, które nie przytłacza turystycznym zgiełkiem. To przestrzeń, gdzie czas płynie wolniej, a każdy zakręt ścieżki prowadzi do czegoś pięknego. Idealne na jednodniowy wypad, romantyczną wycieczkę lub rodzinny spacer.
Zatem – pakujcie plecaki, weźcie aparat i ruszajcie z nami na spotkanie z historią, przyrodą i sztuką w Bolestraszycach!
Dziś zapraszam na wyjątkowy spacer do miejscowości Krzywcza – miejsca pełnego historii, tajemnic i malowniczych krajobrazów. Choć dziś to niewielka wieś, Krzywcza dawniej była miastem o bogatej przeszłości, sięgającej XV wieku. Położona nad malowniczym brzegiem Sanu, przez wieki stanowiła ważny punkt na mapie regionu.
Krzywcza otrzymała prawa miejskie w XV wieku, kiedy była ważnym ośrodkiem administracyjnym i handlowym. W przeszłości miejscowość należała do znanych rodów szlacheckich. W XIX wieku utraciła prawa miejskie, jednak do dziś zachowała charakter miejsca o wyjątkowo bogatej historii.
Na przestrzeni wieków Krzywcza była przestrzenią przenikania się kultur i religii: polskiej, ruskiej i żydowskiej. Ta wielokulturowość odcisnęła trwały ślad w krajobrazie miejscowości, architekturze oraz pamięci mieszkańców.
Istotnym elementem dziejów Krzywczy była liczna społeczność żydowska, która przez stulecia współtworzyła lokalne życie gospodarcze, religijne i społeczne. Żydzi prowadzili warsztaty rzemieślnicze, zajmowali się handlem i stanowili ważną część dawnego miasteczka.
Do dziś zachowały się materialne ślady tej obecności. Jednym z nich jest rabinówka – dawny dom rabina, będący niegdyś ważnym miejscem życia religijnego i intelektualnego gminy żydowskiej. Budynek ten przypomina o czasach, gdy Krzywcza była tętniącym życiem, wielowyznaniowym miasteczkiem. Widzimy na nim mural rabina, księdza grekokatolickiego i rzymskokatolickiego oraz postaci, o których możemy przeczytać na stronie - krzywcza.eu/rabinowka .
Warto również odwiedzić cmentarz żydowski z ohelem cadyków – miejsce szczególnej pamięci i zadumy, świadczące o duchowym znaczeniu Krzywczy dla wyznawców judaizmu.
Naszą wędrówkę możemy rozpocząć na cmentarzu komunalnym, gdzie wśród nagrobków dawnych rodów szlacheckich znajduje się grób hrabiny Dembińskiej. To miejsce pełne historii i refleksji, będące świadectwem dawnej świetności Krzywczy.Podczas spaceru napotkamy wyjątkową mozaikę tradycji religijnych. Warto odwiedzić greckokatolicką cerkiew, rzymskokatolicki kościół oraz wspomniany cmentarz żydowski.
Szczególnym punktem spaceru jest Ławeczka Jana Zachariewicza – miejsce symboliczne, upamiętniające wybitnego pisarza, poetę, bohatera związanego z regionem. To doskonały przystanek na chwilę odpoczynku i refleksji nad wkładem dawnych mieszkańców tych ziem w rozwój kultury i architektury. Ławeczka stała się także jednym z ulubionych miejsc spotkań oraz pamiątką dla odwiedzających Krzywczę. Znajduje się przed Urzędem Gminy, można na niej usiąść posłuchać jego twórczości i podładować telefon.
Warto odwiedzić także Etno-Izbę, która prezentuje obrzędy i zwyczaje weselne ludności polskiej, ruskiej i żydowskiej zamieszkującej Krzywczę i okolice na przełomie XIX i XX wieku. Mieści się ona w jednym pomieszczeniu, wyremontowanym i zagospodarowanym po dawnej siedzibie miejscowej OSP.
Izba przypomina dawny salon charakterystyczny dla małomiasteczkowej, przedwojennej społeczności. Znajdziemy tu wiele oryginalnych mebli i przedmiotów codziennego użytku, z których każdy ma własną, często poruszającą historię. Ściany zdobią zdjęcia ślubne i weselne dawnych mieszkańców gminy oraz opisy tradycyjnych obrzędów.
Etno-Izba połączona jest otwartym przejściem z Centrum Promocji Doliny Sanu oraz galerią rękodzieła. Została stworzona dzięki pasji i zaangażowaniu lokalnych społeczników – Małgorzaty i Janusza Dachnowiczów. Izba czynna jest od środy do piątku w godz. 9.00–16.00 oraz w soboty i niedziele w godz. 11.00–16.00.
Krzywcza zachwyca również walorami przyrodniczymi. Na wzniesieniu Kijów znajduje się wieża widokowa, z której rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama okolicy. Spacer wśród ponad stuletniej alei grabów prowadzi przez wyjątkowo malowniczy krajobraz, a sama droga dojazdowa urzeka spokojem i zielenią.
Dla osób chcących przedłużyć wędrówkę polecamy trasę Krzywcza – Chyrzyna – Krasiczyn. To doskonała propozycja dla miłośników pieszych i rowerowych wycieczek, łącząca piękno przyrody z odkrywaniem lokalnych historii.
Do Krzywczy można dotrzeć komunikacją publiczną, samochodem lub rowerem. Każda z tych opcji jest dogodna, a sama miejscowość idealnie nadaje się do spokojnego spaceru i odkrywania mniej znanych, ale niezwykle ciekawych miejsc.
Odkryj Krzywczę – miejsce, gdzie historia wielu kultur spotyka się z naturą, a spacer staje się prawdziwą podróżą w czasie.
Więcej informacji znajdziesz na stronie krzywcza.eu lub kontaktując się z pasjonatem lokalnej historii, osobą która o Krzywczy wie niemal wszystko – p. Piotrem Haszczynem.
Wycieczka całodniowa – krajobrazy, historia i duchowość
Zapraszam na wyjątkowy spacer pełen malowniczych krajobrazów, sielankowych widoków i fascynujących miejsc. Trasa prowadzi przez urokliwe miejscowości Przemyskiego Pogórza, gdzie natura otula nas kwitnącym rzepakiem i soczystą zielenią lasów. Po drodze strumyki zapraszają na krótki biwak, a cisza i śpiew ptaków sprawiają, że nie chce się wracać.
Jednym z najważniejszych punktów naszej wędrówki jest Kalwaria Pacławska – miejsce wyjątkowe zarówno pod względem religijnym, jak i turystycznym. Kompleks klasztorno-kościelny oo. Franciszkanów, założony w XVII wieku przez Andrzeja Maksymiliana Fredrę, jest jednym z najważniejszych sanktuariów Podkarpacia.
Kalwaria Pacławska słynie z cudownego obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej, który przyciąga pielgrzymów z całego kraju. Wokół sanktuarium znajduje się kilkanaście kapliczek rozsianych na wzgórzach – tworzą one unikalną Drogę Krzyżową, którą warto przejść, by poczuć wyjątkową atmosferę tego miejsca. W sierpniu odbywa się tu słynny odpust kalwaryjski, który gromadzi tłumy wiernych.
Na trasie znajduje się także Posada Rybotycka, gdzie podziwiać można jedną z najstarszych zachowanych cerkwi obronnych w Polsce – cerkiew pw. św. Onufrego. Powstała na przełomie XVI i XVII wieku i do dziś zachwyca monumentalną sylwetką oraz grubymi murami, które świadczą o jej dawnej funkcji obronnej. Cerkiew jest prawdziwym skarbem architektury murowanej, a jej surowy charakter idealnie komponuje się z naturalnym otoczeniem.
To również doskonały punkt na wyjście czerwonym szlakiem na szczyt Kopystańska (541 m). W miejscowości Rybotycze znajduje się także cmentarz żydowski i miejsce straceń.
Podczas tej całodniowej wyprawy odwiedzimy również dwór obronny w Sierakoścach z początku XVII wieku, zespół cerkiewny w Fredropolu, a także pozostałości kompleksu obronnych budowli i umocnień Twierdzy Przemyśl. To doskonała okazja, by poczuć klimat dawnych wieków i zastanowić się nad burzliwymi losami tego regionu.
Cała trasa pełna jest pięknych miejsc na odpoczynek. Wokół rozpościerają się pola rzepaku, zielone pagórki i lasy. W dolinach szemrzą potoki, a w zacisznych miejscach można rozłożyć koc i cieszyć się piknikiem. W okolicy nie brakuje także miejsc noclegowych, które pozwalają zatrzymać się na dłużej i w pełni korzystać z uroków Pogórza.
Do Fredropola, naszego punktu startowego, można dotrzeć samochodem lub komunikacją miejską. Trasa jest dostępna zarówno dla pieszych wędrowców, jak i rowerzystów. Dla zmotoryzowanych dostępne są parkingi w pobliżu głównych punktów turystycznych.
Spacer po trasie Fredropol – Huwniki – Rybotycze – Posada Rybotycka – Kalwaria Pacławska to niezapomniane połączenie duchowości, historii i przyrody. To podróż, która pozwala odpocząć, kontemplować i odkrywać skarby przeszłości w otoczeniu malowniczych krajobrazów.
Park i Pałac Lubomirskich – oaza zieleni i historii w sercu miasta
Dziś zapraszam Was na wyjątkowy spacer po jednym z najbardziej urokliwych miejsc Przemyśla – Parku i Pałacu Lubomirskich. To miejsce pełne historii, zieleni i niepowtarzalnego klimatu, idealne na chwilę wytchnienia w otoczeniu natury i architektury.
Naszą wędrówkę zaczniemy od samego pałacu. Ten neoklasycystyczny budynek, wzniesiony w XIX wieku, zachwyca swoją elegancką, monumentalną bryłą. Choć wnętrza pałacu nigdy nie zostały do końca wykończone, już jego zewnętrzny wygląd przyciąga wzrok. Wznosi się majestatycznie pośród bujnej zieleni, stanowiąc nie tylko cenny zabytek architektury, ale i piękne tło do fotografii.
Park otaczający pałac to miejsce pełne historii i przyrodniczych skarbów. Dawniej teren ten służył jako zwierzyniec. W kolejnych latach funkcjonował tu browar oraz stajnie z hodowlą koni. Dziś park jest otwarty dla mieszkańców i turystów, oferując piękne alejki spacerowe, trasy rowerowe i miejsca do odpoczynku.
Podczas spaceru warto zwrócić uwagę na imponujące okazy przyrody:
Park Lubomirskich to również doskonałe miejsce na aktywny wypoczynek. Spacerowicze, biegacze, rowerzyści i właściciele psów znajdą tu przestrzeń do rekreacji. Alejki parkowe są dobrze utrzymane, a urozmaicone trasy zachęcają do dłuższych przechadzek. Na najmłodszych czekają place zabaw, a na miłośników pikników – polany z ławkami.
Nie można zapomnieć o walorach estetycznych parku w różnych porach roku. Wiosną kwitnące kasztany tworzą malowniczy szpaler, latem zieleń uspokaja, jesienne kolorowe liście tworzą magiczny dywan, a zimą ośnieżone alejki zachęcają do spacerów w ciszy.
Współcześnie w budynkach pałacowych oraz na terenie parku funkcjonują placówki edukacyjne – między innymi uczelnie wyższe i przedszkole. Dzięki temu miejsce to tętni życiem, a połączenie tradycji z nowoczesnością sprawia, że park i pałac są nie tylko piękną pamiątką przeszłości, ale i żywym centrum miejskiej aktywności.
Park i Pałac Lubomirskich to miejsce, które warto odwiedzić bez względu na to, czy jesteście mieszkańcami Przemyśla, czy turystami odkrywającymi uroki tego miasta. To wyjątkowy punkt na mapie, gdzie historia, natura i współczesność przenikają się w harmonijny sposób.
Park Lubomirskich znajduje się w południowej części Przemyśla, przy ul. Książąt Lubomirskich 6, w pobliżu centrum miasta. Dojazd jest możliwy komunikacją miejską, rowerem lub pieszo. Na miejscu znajdują się parkingi oraz dobrze oznaczone wejścia do parku.
Zapraszamy na spacer pełen historii, zieleni i niepowtarzalnego klimatu!
Spacer z duchem historii – Pruchnik i Tuligłowy
Zapraszam na spacer po miejscach, gdzie czas płynie wolniej, a historia wciąż żyje w drewnie domów, w opowieściach mieszkańców i w zapachu żywicy unoszącym się w powietrzu. Naszą wędrówkę rozpoczniemy w sercu Pruchnika – urokliwego miasteczka, które zachowało atmosferę XIX wieku.
Spójrzcie tylko na te drewniane domy – część z nich powstała jeszcze w XIX wieku. Budowane techniką zrębową lub słupową, stoją ciasno obok siebie, jakby szeptały do siebie stare historie. Każdy z nich ma swój charakter, swoje zdobienia, werandy i dachy pochylone nad brukowanymi uliczkami. To właśnie tutaj można poczuć, jak wyglądało życie w małym galicyjskim miasteczku sprzed ponad stu lat.
W Pruchniku urodził się Michał Orłowicz – nestor polskiej turystyki. To dzięki niemu mamy dziś tak rozbudowaną sieć szlaków turystycznych. Można powiedzieć, że spacerujemy śladami jego marzeń o dostępnej dla wszystkich Polsce pełnej cudów natury i zabytków. Ale to nie jedyna postać, którą Pruchnik dał Polsce. Tu swoje korzenie miał również Edward Kieferling – wybitny malarz i rysownik, który potrafił uchwycić piękno codzienności i oddać ducha miejsc takich jak to.
Urodził się tu też ks. Bronisław Markowicz – salezjanin, który poświęcił życie wychowaniu biednej i osieroconej młodzieży. Zakładał szkoły zawodowe, uczył zawodu, dawał młodym ludziom szansę na godne życie. Dziś jest Patronem Pruchnika – duchowym opiekunem tego miejsca.
Napotkamy tu też ruiny dawnego zamku bastejowego i choć zamek nie przetrwał próby czasu, jego baszta wciąż przemawia do wyobraźni. A jeśli lubicie naturę, koniecznie zajrzyjcie do wąwozu Lelos – ścieżki przyrodniczo-edukacyjnej, pełnej ptaków, roślin i ciszy.
Podczas spaceru spotykamy rzeźbę wilka związanego z lokalną legendą (możemy posłuchać jego wycia w studni), a także tatarskie obeliski – pamiątki po dawnych najazdach i historii pogranicza. Dla najmłodszych atrakcją będą kolorowe zielone słonie – fantazyjne rzeźby, które wywołują uśmiech nawet u dorosłych.
Zmęczeni? Chodźmy odpocząć przy tężni solankowej albo zanurzyć się w relaksującym klimacie groty solnej. Dla bardziej aktywnych są trasy rowerowe, a miłośnicy widoków mogą wejść na wieżę widokową, skąd – przy dobrej pogodzie – widać cały Pruchnik i okolice.
Naszą wędrówkę kończymy w Tuligłowach – maleńkiej wiosce, gdzie czas jakby się zatrzymał. Na wzgórzu stoi piękny krzyż, zaś w dolinie zabytkowy kościółek; w jego wnętrzu kryje się prawdziwy skarb – obraz Matki Bożej, słynący z cudów. Jak mówi tradycja, przywieźli go w XIV wieku uciekinierzy z Podola, szukający schronienia przed najazdami. Znaleźli je właśnie tutaj, gdzie „przytulili swe głowy” – stąd też prawdopodobnie nazwa miejscowości.
Tuligłowy to miejsce, które koi duszę. Szum drzew, śpiew ptaków, prostota i życzliwość mieszkańców sprawiają, że nie chce się stąd wyjeżdżać.
Trasa: Medyka – Leszno – Stubienko – Chotyniec – Młyny – Zadąbrowie
Wędrując przez pogranicze Podkarpacia, przemierzamy szlak, gdzie czas zatrzymał się w drewnianych ścianach świątyń i szeptach dawnych modlitw.
Naszą podróż zaczynamy w Medyce, przy kościele św. Apostołów Piotra i Pawła – zbudowanym w 1608 roku z inicjatywy króla Zygmunta III Wazy. To trójnawowa świątynia zrębowa z ciekawą historią przebudowy w XIX wieku, której ślady dostrzec można w wieży stojącej obok i w pozornym kolebkowym sklepieniu wnętrza.
Z Medyki kierujemy się do Leszna (Poździacza), gdzie znajduje się cerkiew św. Bazylego Wielkiego z 1737 roku. Jej piękna, zrębowa konstrukcja, sferyczna kopuła i kryłosy ukazują klasyczną formę cerkwi trójdzielnej. Dziś, po latach opuszczenia i przejęciu przez Kościół rzymskokatolicki, służy wiernym jako kościół Niepokalanego Poczęcia NMP.
W Chotyńcu zachwyca cerkiew Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, wpisana na listę UNESCO. To wyjątkowy przykład cerkwi z galerią obiegającą kaplicę nad narteksem – układ sprzed synodu zamojskiego. Jej konstrukcja i ośmioboczne kopuły tworzą jedną z najbardziej charakterystycznych brył cerkiewnych w Polsce.
Kolejnym przystankiem są Młyny, gdzie stoi cerkiew Opieki Matki Bożej. Legenda głosi, że świątynię przeciągnięto tu na wołach po spaleniu miasteczka Dorpaty przez Tatarów. Budowla zachwyca detalami snycerskimi z XVIII wieku, bogatym ikonostasem i pamiątkami po Michaile Werbickim – autorze melodii ukraińskiego hymnu narodowego.
W Stubienku znajduje się cerkiew Narodzenia Bogurodzicy z 1849 roku. Jej los to historia wielu tutejszych świątyń – opuszczona po wysiedleniach, przemieniona w magazyn, dziś pełni funkcję kościoła. Uwagę przyciągają zachowane polichromie i prosta, lecz harmonijna sylwetka zrębowej konstrukcji.
Ostatni przystanek to Zadąbrowie, gdzie zobaczymy przeniesioną cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy z 1660 roku. Przestawiona o kilkadziesiąt metrów, zachowała dawny urok – z baniastą wieżyczką, deskowanymi ścianami i fragmentami polichromii. Dwa ołtarze boczne i odnalezione ikony przypominają o bogatym dziedzictwie tej małej świątyni.
Ten szlak to nie tylko lekcja architektury, ale też opowieść o przemijaniu, wierze i powrotach do zapomnianych miejsc. Drewniane świątynie, często skromne, skrywają w sobie wieki historii, śladów kultur i modlitw wielu pokoleń. Wędrując od Medyki po Zadąbrowie, podążamy nie tylko szlakiem drewna – lecz także pamięci.
Spacer po Medyce – małej miejscowości z wielką historią
Niepozorna miejscowość tuż przy wschodniej granicy Polski, ale z historią, która mogłaby konkurować z niejednym dużym miastem. Nasz spacer zaczniemy od samego początku...
Pierwsza wzmianka o Medyce pochodzi z 1403 roku. Nazwa miejscowości wywodzi się prawdopodobnie od ruskiego słowa „med” – miód. I rzeczywiście, tutejsze lipowe lasy słynęły z barci i pszczelarstwa, które były ważnym zajęciem dla mieszkańców.
Nieopodal obecnej szkoły, na niewielkim wzniesieniu, stał kiedyś drewniany zamek, do którego chętnie zaglądał sam król Władysław Jagiełło. Gościł tu wielokrotnie. To właśnie w Medyce miało miejsce wydarzenie, które — jak głosi legenda — zapoczątkowało koniec jego życia. Słuchając śpiewu słowików w parku, król się zaziębił, co mogło przyczynić się do jego śmierci niedługo potem w Gródku Jagiellońskim.
W XV wieku na dworze starosty przepisywano tutaj księgi medyczne. Jeden z kopistów zanotował w manuskrypcie słowa „słuchayancz ptaszka słowika”, co potwierdza zamiłowanie epoki — i samego króla — do śpiewu tych ptaków. Medyka była więc nie tylko centrum wypoczynku i łowiectwa, ale też wiedzy i kultury.
W XVII wieku kolejny polski monarcha, Jan III Sobieski, również zawitał do Medyki. W listach do swojej Marysieńki wspominał o wydarzeniach politycznych, które rozgrywały się na tle medyckich lasów. Zatrzymajmy się teraz przy kościele śś. Piotra i Pawła, którego budowę rozpoczęto w 1608 roku z fundacji króla Zygmunta III Wazy. Kościół ten z czasem przebudowano, a jego wnętrze skrywa interesujące malowidła i oryginalny prospekt organowy. Świątynia ta przypomina nam o katolickiej tożsamości regionu, choć przez wieki Medyka była miejscem spotkania wielu kultur i religii.
Nieopodal znajduje się żydowska bożnica – niestety bardzo zniszczona. Medyka miała bowiem także swoją społeczność żydowską, która wniosła istotny wkład w rozwój gospodarczy miejscowości. Bożnica była miejscem modlitwy, nauki i życia duchowego — kolejnym świadectwem wielokulturowości tego miasteczka.
Największy rozkwit Medyki nastąpił w XIX wieku, gdy właścicielami zostali Pawlikowscy, a szczególnie Józef Gwalbert Pawlikowski. To właśnie tutaj powstała pierwsza w Galicji szkoła ogrodnicza! A przy niej ogrody, które budziły zazdrość nawet w Wiedniu. Uprawiano tu 300 tysięcy gatunków roślin z całego świata — od cytryn i fig po egzotyczne krzewy, palmy, zboża i przyprawy.
Zbudowano 10 ogromnych szklarni, palmiarni i jedyną w Polsce Kameliarnię. W cieplarniach rosły cytryny, ananasy, figi, pomarańcze, brzoskwinie, morele, akacje, magnolie, cyprysy, eukaliptusy i aloesy. Hodowano także rośliny dające drogie przyprawy: pieprz, cynamon, imbir i goździki. Do stolicy Austrii co roku wysyłano nawet 10 tysięcy kamelii!
Spacerując po dawnych terenach dworskich, można sobie wyobrazić cieplarnie pełne zapachów cynamonu i goździków, szpalery jabłoni i moreli z łacińskimi nazwami, a także młodych uczniów uczących się ogrodnictwa na najwyższym poziomie. Te ogrody stały się inspiracją dla późniejszego ogrodu botanicznego we Lwowie.
Rodzina Pawlikowskich, z racji mecenatu artystycznego, nazywana była „Medyceuszami spod Przemyśla”. Ich dwór tętnił życiem intelektualnym i artystycznym, a Medyka była prawdziwym centrum kultury.
Dziś Medyka jest cichą miejscowością przygraniczną, ale jej historia — od królewskich wizyt po ogrody rodem z bajki — wciąż żyje w murach świątyń, legendach i pamięci mieszkańców. Piękny park z pozostałościami zabudowań dworskich ciągle zachwyca i zaprasza do spacerów.
Historia Medyki i podkarpackich miejscowości kryje jeszcze wiele niespodzianek...
Dziś zabieram Was na spacer po jednej z najbardziej fascynujących części Twierdzy Przemyśl, a mianowicie do fortów w Siedliskach, przy czarnym szlaku fortecznym. Ten fragment linii obronnej to miejsce, gdzie historia dosłownie przenika przez mury, zarośla i ruiny.
Twierdza Przemyśl była jedną z największych twierdz w Europie, budowaną przez Austro-Węgry w XIX wieku. Składała się z dwóch pierścieni fortów – wewnętrznego i zewnętrznego – mających bronić Przemyśla przed nacierającymi wojskami. Dziś wiele z tych fortów stanowi świadectwo kunsztu inżynieryjnego i dramatycznej historii I wojny światowej.
Pierwszym przystankiem jest Fort I „Salis-Soglio”. Zbudowany w latach 1882–1886, to nietypowy fort artyleryjski, który mimo wysadzenia przez Austriaków 22 marca 1915 roku – aby nie wpadł w ręce Rosjan – do dziś zachował się w bardzo dobrym stanie. Właśnie dlatego uchodzi za jeden z najlepiej zachowanych fortów całej twierdzy.
Zobaczycie tu ceglaną bramę wjazdową, robiącą ogromne wrażenie, a także koszary szyjowe z kazamatami, czyli pomieszczeniami obronnymi wewnątrz ziemnych wałów. Są tu też magazyny amunicji, szyby wind, stanowiska artylerii i schrony dla załogi na wale fortu. Ciekawostką jest to, że fort leży zaledwie kilkadziesiąt metrów od granicy z Ukrainą, co czyni spacer również symbolicznym – jesteśmy niemal na krańcu Polski.
Przemieszczając się czarnym szlakiem fortecznym, po kilku minutach dotrzemy do drugiego obiektu naszej wycieczki — Fortu „Borek”. Na miejscu zobaczymy odrestaurowaną bramę wejściową, koszary połączone ze schronem głównym, relikty tradytora (czyli schronu ogniowego do ostrzału bocznego) z odbudowanym punktem obserwacyjnym oraz ruiny baterii pancernej – to jedne z niewielu tak zachowanych elementów fortyfikacji tego typu.
Tuż przy wejściu znajduje się tablica pamiątkowa ku czci polskich i amerykańskich lotników, którzy walczyli o niepodległość w roku 1920. To wzruszające przypomnienie o tym, jak wiele narodów współtworzyło historię tego regionu.
Drodzy Państwo, czarny szlak forteczny nie łączy tylko dwa obiekty, ale również inne – lepiej i gorzej zachowane. Warto je również odwiedzić. Prowadzi nas przez historię pełną dramatyzmu, wojennej strategii, ale i ludzkiej odwagi. Forty w Siedliskach to niezwykle malowniczy, a przy tym autentyczny fragment Twierdzy Przemyśl — jeden z tych, które naprawdę warto zobaczyć na własne oczy.